czwartek, 19 czerwca 2014

Paragraf 10



- Nie założę tej sukienki!
- Owszem, założysz.
- Alan, czuję się jak jakiś pustak! – Rzuciłam wieszak z sukienką na swoje łóżko, a szpilki w kąt pokoju i sięgnęłam po papierosa. – Nie będę małpą na obcasach, w dziwkarskiej kiecce! Jadę z nim na grilla do znajomych, a nie do klubu go-go.
- Widzisz, a nie grzmisz!
Cavill zabrał z łóżka tą przeklętą sukienkę i schował do szafy.
Może i była fajna, bo z dużym dekoltem na plecach, ale była jak druga skóra i to mi przeszkadzało. Przecież na imprezę w ogrodzie nie zakłada się takich ubrań.
- Wszyscy chcecie zrobić ze mnie dziwkę Kaulitza – odsunęłam drzwi szafy i zaczęłam przeglądać sukienki, za które zapłaciłam multum pieniędzy na Rodeo Drive. Po cholerę mi aż tyle ubrań, takich drogich szmat. – Bo co? Bo mam duże cycki i tyłek? Bo dla niego to większa szansa, żeby zaciągnąć mnie do łóżka? Bo dzięki mnie, znowu będzie o nich głośno w mediach? – Wyciągnęłam wieszak z bladoróżową, szyfonową sukienką. Krótszy przód, dłuższy tył, lejący dekolt. Była w sam raz, chociaż wolałabym szorty i koszulkę, a zamiast szpilek, to jakieś trampki. Wyobrażacie sobie agenta w miniówie, szpilkach, z bronią w ręku? I niby jak ja miałam go bronić? Właściwie, to byłam jego żywą tarczą. – Nie dość, że przeżywałam męki na Brazylijce, czyszczenie i wybielanie zębów, gdzie nie mogłam jeść i pić przez dwie godziny, to jeszcze założyłeś mi sztuczne rzęsy.
Na znak swojego oburzenia, zamrugałam powiekami. Może i rzęsy 5:1 są fajne, bo przez najbliższy miesiąc nie musiałam ich malować, ale były ciężkie i nie mogłam się przyzwyczaić.
- Do tego możesz założyć cienki, brązowy pasek i beżowe szpilki – Alan przerwał moje wywody i podał mi wcześniej wspomniany pasek i zajął się szukaniem szpilek, które schowały się gdzieś w wielkiej stercie pudeł.
Bez słowa wyjęłam z szafki bieliznę, która była w tym samym kolorze, co sukienka i zamknęłam się w łazience.
Właściwie to patrząc na swoje odbicie w lustrze, miałam ochotę się rozpłakać. Nie czułam się sobą, kiedy miałam na sobie sztuczną opaleniznę, zęby wybielone do tego stopnia, że mogły oślepiać. Gdyby tego było mało, na zwykłą imprezę w ogrodzie, miałam wykonany staranny makijaż.
Staranny makijaż w języku Alana, to baza pod podkład, korektory, podkład, rozświetlacz, bronzer, róż, puder transparentny. Nie zapomnijmy o idealnym makijażu oka oraz wyeksponowaniu ust. Jednym słowem, miałam na sobie więcej tapety, niż na swoim ślubie, tylko po to, żeby przypasować znajomym bliźniaków.
Odwróciłam się od lustra i zamieniłam swoje dresy i normalną bieliznę, na tę mocno wyciętą z koronkowymi wstawkami oraz sukienkę. Nie patrząc na swoje odbicie, wyszłam z łazienki.
Odrobinę ratowało mnie to, że Alan też ma się pojawić na tej imprezie, którą organizuje Shay Todd, projektantka. Okazało się, że Alan dostał zaproszenie dzień wcześniej, a ta kobieta, to jego kolejna, dobra znajoma. O ile dobrze się orientowałam, Shay projektuje kostiumy kąpielowe, a Alan wykonywał makijaże i fryzury do sesji z jej ostatniej kolekcji. Ręka, ręke myje i wszyscy włażą sobie w dupę w tym całym show-biznesie.
- Czy ty w końcu odezwiesz się do mnie przyjaźnie?
- Alan…- założyłam szpilki i zaczęłam zapinać pasek na talii. – Dobrze wiesz, że nie odpowiada mi rola małpy na obcasach, która ma się do wszystkich szczerzyć. – Usiadłam na krzesełku, które wskazał mi dłonią. No jasne, jeszcze trzeba fikuśnie uczesać włosy. – Lucas ma z tego niezły ubaw, tak jak wszyscy w biurze, Kaulitz to męska dziwka, która będzie chciała się mną popisać, Ria, dziewczyna Toma, od samego początku mnie znienawidziła, media wyszukają na mój temat wszystko, a fanki zespołu mnie rozszarpią – otworzyłam drugą paczkę papierosów tego dnia. Kurwa, a miałam rzucić, tylko teraz się nie uda. – Jaki mam powód by się cieszyć?
- Taki, że pięknie wyglądasz?
- Przemilczę to.
- Wypraszam sobie! – Pociągnął mnie za włosy, a ja głośno syknęłam. Geje są naprawdę podli. – Twój wygląd to moja zasługa! Nikt nie ma prawa obrazić osoby, którą ja szykuję. Rozumiesz to? Nikt się nie odważy.
- Tak, wiem, Cavill to święte nazwisko w modowym świecie – posłałam mu sztuczny uśmiech i wróciłam do papierosa.
- I nigdy w to nie wątp.

I wiecie co? Miałam ochotę zastrzelić wszystkich…gdybym tylko miała broń.
Lucas zakomunikował mi, że nie będę miała przy sobie żadnej broni, noży, kajdanek. Szłam totalnie z niczym. Null, zero, pustka.
Do granic mojej wytrzymałości, doprowadził mnie, gdy wszystko ze mnie ściągał.
W towarzystwie Billa, Alana i Baśki.
Kiedy ja, byłam przykuta kajdankami do krzesła, bo chciałam go pobić.
Nie robił tego w wulgarny sposób, ale jego bezczelny uśmiech i cmokania, doprowadzały mnie do furii. Zabieranie całej mojej broni w ten sposób, było jak obdzieranie z godności, cios po niżej pasa.

- Denerwujesz się? – Zapytał Alan, kiedy jechaliśmy już na imprezę. Siedziałam na tyle Cadillaca, między Kaulitzem, a moim przyjacielem. Jako nasza obstawa, na przodzie siedziała Basia i Lucas.
- Nie, raczej nie – odpowiedziałam, spoglądając na niego. – Reporterów tam nie będzie.
- Jesteś pewna? – Zacisnęłam usta w cienką linię, bo jednak nie byłam tego pewna. Nie wiem czego mogłam spodziewać się po takiej imprezie, skoro nigdy na takowej nie byłam. – Byłaby wielka szkoda, gdyby nie zobaczyli cię dzisiaj. Wydaje mi się, że mi stanął, kiedy wyszłaś z sypialni całkowicie odpicowana.
- Ble! – Walnęłam go w rękę i zaczęłam przedrzeźniać jego minę, gdy zaczął się śmiać.
- Bez takich wyznań, kiedy będziemy w moim towarzystwie – burknął Kaulitz. W aucie zapadła cisza, którą przerywał tylko dźwięk silnika. Czekali na mój wybuch? Niedoczekanie, dzisiaj już się nawściekałam.
Minęliśmy rząd imponujących, bogato zdobionych bram i skręciliśmy na okrągły podjazd, podążając za wskazówkami boya. Wysiedliśmy przed wejściem. Myślałam, że Bill weźmie mnie pod ramię, ponieważ moje obcasy zatapiały się w niebiesko-szarym żwirze, którym wysypany był chodnik, ale tego nie zrobił. Z dłońmi w kieszeniach, czekał aż się z nim zrównam.
Brak kultury, kolejny minus, Kaulitz.
Wkroczyliśmy do okazałej rezydencji i zostaliśmy przywitani przez Shay i Shiro.
- Elisa! – Shay przyciągnęła mnie do siebie i dała całusy w oba policzki. – Cieszę się, że przyjechałaś i w końcu mogę cię poznać. Jesteś cudowna! I ta sukienka! Świetna, Alan ma gust!
- Dziękuję – mruknęłam i posłałam jej delikatny uśmiech. Jak ja miałam się zachować?
Swoimi dłońmi przejechała po moich włosach. Nie lubiłam tego, ponieważ dotyk obcej osoby, bez mojego pozwolenia, był dla mnie denerwujący.
- Masz piękne włosy! Jesteś naturalną szatynką?
- Tak – odparłam zaskoczona. Kto pyta o takie rzeczy nieznajomą osobę?
- Wow. Teraz widzę, dlaczego Bill jest tobą zafascynowany. Masz śliczne włosy, a twoje oczy również są piękne. Szczerze mówiąc, to najpiękniejszy kolor jaki widziałam.
- Shay… - zaczął Bill i odchrząknął, a ona odrobinę się speszyła.
- No cóż. Witajcie i życzę udanej zabawy.
Uścisnęłam dłoń Shiro, który nie bawił się w takie wyznania i ruszyłam za blondynem. O dziwo, Bill zaoferował mi ramię, a ja je przyjęłam.
- Są tacy, jak się spodziewałaś? – zapytał, kiedy już znaleźliśmy się w takiej odległości, by nie mogli nas słyszeć.
- Są w porządku. – Przez ramię zerknęłam za siebie, oglądając elegancką, kremową sukienkę, która ściśle przylegała do smukłej figury Shay. Uświadomiłam sobie, że niewiele wiem o znajomych Wokalisty, co było dla minie drażniące.
- Shay jest projektantką, a Shiro jest producentem – odpowiedział, jakby czytał mi w myślach. – Pomaga nam przy nowej płycie.
Kiwnęłam głową, na znak, że rozumiem.
Kiedy znaleźliśmy się na zewnątrz, naszym oczom ukazał się ogromny, misternie zdobiony namiot, rozstawiony na tyłach ogrodu. Dzień był na tyle miły, że można było wygrzewać się na słońcu, ale zajęliśmy miejsce przy zadaszonym, okrągłym stoliku.
- Odpręż się, idę poszukać Toma.
- Masz być na widoku.
- Dobrze mamo – zaczepił swoje okulary o dekolt bluzki i odpalając papierosa, ruszył w tłum.
Oczywiście, że go obserwowałam.
Piłam szampana i rozmawiałam z każdym, kto zatrzymał się przy mnie, by zamienić parę słów z „przyjaciółką” Billa Kaulitza. Wokalisty, który zręcznie czarował płeć piękną, nawet pod moim okiem. Tylko co tu się dziwić? Gdybym nie była w pracy i nie przeszła masy szkoleń, pewnie jadłabym mu z ręki. Zwłaszcza, że był ubrany w białą koszulę, beżowe, zaprasowane w kant spodnie, w których jego tyłek prezentował się rewelacyjnie. Dodajmy do tego kilkudniowy zarost, brak makijażu, włosy związane w kitkę, perfumy, które czułam, mimo tego, że stał parę metrów ode mnie…i powódź w majtach panienek gwarantowana. Tylko ja musiałam zgrywać cnotkę niewydymkę dla dobra swojej posady. Spoufalać się z ofiarą? Wykluczone.
Na przyjęciu, który miał być tylko grillem dla najbliższych znajomych, przybyło sporo artystów, których muzyki słuchałam, czy modelek i celebrytów. Również ich obserwowałam, bo nie na co dzień „imprezuje się” z takimi osobami.
Gdy zaczęłam się rozluźniać, na tarasie pojawiła się osoba, której nie chciałam spotkać – Ria. Dumna jak paw, stała u boku Toma. Musiałam przyznać, że wyglądała świetnie w rozkloszowanej sukience i szpilach od Miu Miu.
Wzdrygnęłam się, kiedy na moim ramieniu spoczęła czyjaś dłoń. Nie znosiłam tego, jak ktoś nachodził mnie od tyłu.
Zza moich pleców wyłonił się czarnowłosy facet. Czarne, obcisłe spodnie, koszulka i skórzana kurtka w tym samym kolorze. Nie dało się nie zauważyć sporej ilości naszyjników i postawionych włosów. Chyba ważył mniej ode mnie i był strasznie blady. Czy to jakieś emo? Kto to w ogóle jest?
- Cześć – usiadł obok mnie i oparł łokcie na kolanach, nachylając się w moją stronę. – Dobrze się bawisz? Zauważyłem, że przyszłaś z Kaulitzem, którego już długo przy tobie nie ma.
- Dziękuję, bawię się dobrze – odłożyłam na tacę pusty kieliszek od szampana. – Nie lubię być w centrum zainteresowania.
Wyciągnął do mnie rękę, z pomalowanymi na czarno paznokciami. Serio? – Remington, dla znajomych Rem, Remi, jak kto woli.
- Elisa – uścisnęłam dłoń. – Niech zgadnę, jesteś wokalistą jakiegoś zespołu, którego niestety nie znam.
- Łamiesz mi serce, ale zgadłaś – rozejrzałam się na boki, w poszukiwaniu pomocy, ale nie było nikogo znajomego w zasięgu wzroku. Nawet Kaulitz mi umknął. – Palaye Royale, słyszałaś?
- Wybacz mi, ale nie – posłałam mu blady uśmiech. – Jestem zbyt pochłonięta swoimi interesami, żeby być na bieżąco z tym, co puszczają na MTV.
- No tak, plotki szybko się niosą – wyciągnął zza ucha papierosa i odpalił go. – Nowa przyjaciółka Billa, to bogata, piękna kobieta, która dodatkowo ma łeb do interesów. Posiadłość w Miami Beach, Nowym Jorku, Londynie, Francji i Bombaju, za których wynajem zgarniasz około miliarda rocznie, pakiet kontrolny w kilku kasynach, z którego masz trzydzieści procent dochodów i chodzą plotki, że chcesz wejść w telekomunikację.
- Już myślałam, że to plotki typu, Kaulitz jest sponsorem – zaśmiałam się.
- Raczej na odwrót, że znalazł sponsora – wyszeptał i puścił mi oczko. Przysunęłam się do niego. Oczywiście, facet nie był w moim typie, ale jak Bill może flirtować, to czemu ja nie?
- A co jeszcze mówią ciekawego?
- To, że on nie umie zająć się porządnymi kobietami i nie umie tańczyć – rzucił niedopałek do szklanki z jakimś napojem i wstał, wyciągając dłoń. – Pozwól, że zaprezentuję swoje mocne strony.
Podałam mu rękę i ruszyliśmy na parkiet. Wszyscy z niemałym szokiem, wymalowanym na twarzy, przepuszczali nas. – Powiadasz, że umiesz tańczyć do El Cantante, Anthonego?
- Przekonajmy się.
Rem wyciągnął mnie na pusty parkiet i poprowadził w energicznej sambie.
Musiałam przyznać, że minęło parę chwil, zanim weszłam w rytm. Przez ostatnie dwa lata stałam się spięta i sztywna, a ten taniec potrafił mnie rozruszać.
Zadziałało to, że kiedyś z Alanem chodziliśmy na kurs tańca. Dzięki niemu nauczyłam się samby, walca i nawet tango, co działało na moją korzyść w pracy. Szybkie, zgrabne ruchy, nie raz uratowały mnie przed postrzeleniem.
Rem był, o dziwo, świetnym tancerzem. Nigdy nie posądziłabym takiego chłoptasia, o takie wyczucie rytmu i umiejętność poprowadzenia kobiety w tańcu. Rzadko spotykałam taką umiejętność u mężczyzn.
Popłynęliśmy po parkiecie, nie żałując obrotów i śmiechu przy tym.
Gdy muzyka ucichła, a my się zatrzymaliśmy, zaskoczyły mnie brawa gości. Mieliśmy pełno obserwatorów, którzy zapewnią nam mnóstwo plotek i spekulacji. Rem podziękował mi eleganckim ukłonem i pocałunkiem w dłoń, a ja delikatnie dygnęłam, tak, żeby się nie przewrócić w tych wysokich butach.
Gdy się wyprostowałam i uniosłam głowę, ujrzałam przed sobą Billa. Był wściekły, ale wcale mnie to nie wystraszyło i stanęłam niewzruszona. Chociaż nie mogłam oderwać wzroku od Kaulitza, którego brązowe oczy, przewiercały mnie na wylot.
- Zostawię cię na trochę, a burki już się zlatują?
- Zważaj na słowa, Kaulitz – syknął Rem.
Ludzie zamilkli, za szatynem stanęło trzech facetów, dziwnie ubranych, więc musieli być z zespołu. Za to za Billem stanął Tom z Rią, która bezczelnie się uśmiechała oraz Alex i Andreas, których nie poznałam osobiście, a byli przyjaciółmi bliźniaków.
Czyżbym nie wiedziała o jakimś sporze między zespołem Kaulitza, a zespołem Rema?
- Rasowa sunia, taka jak ty, Ellie – zaczął blondyn i złapał mnie za nadgarstek – nie powinna bezcześcić się z kundlami. 
Słucham?!

7 komentarzy:

  1. Coś czuję, że Bill oberwie... Odcinek wspaniały :) Tylko krótko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak przy wszystkich? :D
      Krótko i krótko! Odcinki są coraz dłuższe!

      Usuń
  2. O że wut?!
    "- Rasowa sunia, taka jak ty, Ellie – zaczął blondyn i złapał mnie za nadgarstek – nie powinna bezcześcić się z kundlami. "
    Ja pieprzę. Hau kurwa hau. Biedna laska, niedość że wciśnięta w jakąś kieckę, BEZ BRONI, w szpilkach to jeszcze ją do psa porównał xD
    Ale, że o co chodzi między tym emo-wokalistą tego zespołu którego nie lubię? Xd
    Tyle czasu nic nie dodajesz, a kończysz w takim momencie!
    I kto tu wpierdol powinien dostać, słońce? ^^
    A Ria to wredna sucz, o. No wiesz, tu w opku bo tak to nic do niej nie mam xd i krótko i mało Kaulitza i no...
    Ja wiem że praca czy co ty tam robisz, że czasu nie masz, ale halo
    ja nadal czekam za moim Party! Nie zapomniałaś nie? =(
    Bill powinien temu emo-gejo-podobno czymś przyjebać w mordę! No co mu będzie laskę podbierał! O'Donell jest Kaulitza bo ja tak chcę xd
    No i koniec tego mojego pierdu-pierdu bez sensu.

    Kc i wg tam wszystko za to co tu wrzuciłaś xp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to Pani Policjant, to chyba typowe porównanie, nie? xD
      Panowie się nie lubią, ot co! W tym światku nie każdy będzie ich wielbił.
      Tak, kończę, bo lubię Ci na złość robić! :D Wpierdol? Na pewno nie ja!
      Na Party poczekamy, bo przecież Kaulitz, dupek, zbiera sobie i w końcu Ellie przestanie się z nim cackać. Chyba...
      Od razu żądna krwi...co się z Wami dzieje? xD Skoro ona miał ją w dupie, to ktoś inny korzysta :P

      Usuń
    2. O mamo mamo xd mi określenie "pies" na policjanta pasuje do faceta nie baby xd oh lubisz mnie wkurzać? Widzę że masz podobne zajęcie jak moje siostry xd a ja se na party nadal czekam xd i wiesz on to mógł mieć ją w dupie ale ja wolę by ona go miała w dupie. I weż już mi się o party przypomniało i wszystko będzie z tym związane xd a niech kończy się z nim cackać i za szmaty go! Ryło mu ochlasta i będzie dobrze xd
      Mruhuhuhu, i tak wpierdol dostaniesz jak następnym razem tak krótko będzie! Znajdę twój adres i ukradnę ci i łózko i psa za karę!

      Usuń
  3. Nie skomentowałam? o.O Wybacz, już nadrabiam, chociaż czytałam już jakiś czas temu i ogólnie nie jestem w stanie za dużo myśleć, tylko czytam i przyswajam :P
    Wojna PR vs TH trwa nadal :D Bill jaki waleczny i zazdrosny, haha, jak się wywyższa :D
    Ciekawi mnie, czy to tylko taki jednorazowy występ tego gostka w tej historii, czy masz zamiar to jeszcze jakoś rozwinąć.
    No i po prostu czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A więc, tak jak obiecałam, skomentuję po przeczytaniu całości.
    1. Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny odcinek ;D
    2. Nie przepadam za przekleństwami. Znaczy nie przeszkadza mi raz na jakiś czas "kur*..", ale pieprzyć, wyjebali.. Nie wiem jakoś mnie to razi.
    3. Jeśli chodzi o fabułę, to czekam na jakąś policyjną akcję :D No bo flirty, flirtami, ale fajnie jak dzieje się coś groźnego. Jak np. ten zwrot akcji z Jeremiahem. Buduje napięcie.
    4. Podobają mi się Twoje sytuacje zbliżeń. Brakuje mi jeszcze jakiś mniejszych szczegółów (np. "widząc namiętny wzrok, oblizał usta"). Ale i tak jest świetnie, bo czytając je robiło mi się gorąco :D
    5. Nie lubię Lucasa, ale śmiesznie by było jak by się ze sobą przespali. Fajne są nagłe zwroty akcji.
    6. Podobał mi się komentarz na koniec tego odcinka! Nie wiem dlaczego, ale nie potrafię sobie wyobrazić Billa jako romantyka. Dla mnie jest takim totalnym skurwysynem i taki powinien być. Ale to Ty piszesz fabułę. A Tom jest głupi jak but :/
    7. Nie wiem o co kaman dokładnie z Bill i Bian. Znaczy zrozumiałam historię opisywaną we wcześniejszych odcinkach, ale nie wiem czy to było przed tą dziwną rozprawą (z resztą o której również nie mamy pojęcia), czy już po.
    8. I kim jest ta blondynka? o.O Natalie?

    Ok. To chyba tyle co do moich przemyśleć. Ogólnie piszesz świetnie. I pod względem spójności zdań i jasności wypowiedzi :) I cholernie mi się podoba :) Czekam na więcej. Całuję :*

    OdpowiedzUsuń