czwartek, 17 lipca 2014

Paragraf 11

Nie bić! :D

*



„Wizja sławy i władzy zawsze wprawiała kobiety w podniecenie i czyniła je chętnymi do miłości.”*

Te słowa są ponadczasowe.
Nie umiem się z tym nie zgodzić. Sława daje pieniądze, a pieniądze dają władzę, przepustkę, dzięki której możemy mieć wszystko.
My, kobiety, nie zachowujemy się tak, jeżeli chodzi o władzę. Nie musimy tego demonstrować. Nie jesteśmy zainteresowane bitwami czy ogłaszaniem zwycięstwa. Jesteśmy zainteresowane tą władzą, która daje nam to, czego pragniemy. Zważywszy na to, że posiadamy wrodzoną zdolność dostrzegania słabości (zwłaszcza my, agentki czy policjantki, jak kto woli) i instynktownie wiemy, kiedy powinnyśmy uderzyć, a kiedy zostawić ofiarę w spokoju. Takich rzeczy nie da się wyuczyć, jedynie podszkolić.
Tylko Kaulitz nie ocenił swojej ofiary prawidłowo, a mianowicie mnie. Znaczy się, próbuje przekonać zgromadzonych, że ma moje „wielbienie” ze względu na sławę, pozycję czy pieniądze. Czy to nie jest zabawne?
Stałam na wprost Billa, patrząc mu prosto w oczy, bez cienia strachu. Niby dlaczego miałabym się go przestraszyć?
Ponad tłumem gapiów dojrzałam również Lucasa, który kierował się w naszą stronę. Szybko przechodził przez tłumek, a jego proszący wyraz twarzy, powstrzymywał mnie przed przyłożeniem Blondynowi w twarz.
A może nie chciałam tego zrobić?
Wyrwałam rękę z jego uścisku i rozmasowałam lekko zbolały nadgarstek.
- Nie jestem twoją własnością – zaczęłam cicho, wracając wzrokiem na jego twarz. – Koniec przedstawienia.
Odwróciłam się i dzięki temu, że goście zrobili mi przejście, skierowałam się do wyjścia.
Nikt nie będzie mną pomiatał, żaden facet nie będzie robił ze mnie idiotki.
Chciałam dać Wokaliście szansę, myślałam, że nasza współpraca będzie przebiegać pomyślnie, że on nie będzie zachowywał się jak typowy samiec.
- Co zamierzasz? – Szłam już ulicą i szukałam jakiejkolwiek taksówki, żeby wrócić do domu, kiedy dogonił mnie Alan. – Shay zrobiła Billowi scenę, polubiła cię…
- Co to ma do rzeczy? – Wyciągnęłam z torebki papierosy i odpaliłam jednego. – Rezygnuję ze sprawy. Nie chcę być pośmiewiskiem w całym Los Angeles. Wystarczy, że w agencji ze mnie cisną, a teraz Kaulitz odwalił taką szopkę.
- Z jednej strony…
Zatrzymałam się gwałtownie – Czy ty jesteś po jego stronie?
- Po prostu chcę ci powiedzieć, że mu się podobasz i najwyraźniej chce odstraszyć potencjalnych kandydatów, którzy chcą ci się dobrać do majtek i konta w banku.
- Bo on chce to zrobić! Z resztą, jestem agentem, a jemu grozi niebezpieczeństwo! Mam go bronić, a nie się z nim pieprzyć.
- Może powinnaś…
- Za moment ci przyłożę.
- Prędzej przewrócisz się w tych szpilkach – mruknął, a ja się uśmiechnęłam.
- Jesteś nieznośny, Alan.
- Przynajmniej poprawił ci się humor – podsunął mi łokieć, żebym go złapała. – Pączki, kawa, strzelnica?
- Wszystko – oparłam głowę o jego bark i ruszyliśmy w drogę.

 *

„Ostatnio w sieci pojawiły się zdjęcia Billa z pewną kobietą u boku, która ma na imię Elisa.
Czy wam się nie wydaje, że na zdjęciu oni trzymają się za ręce?
Bliscy znajomi wokalisty zabrali w tej sprawie głos:
„ Muszę powiedzieć jedną rzecz o tej plotce. Bill i Elisa nie są w związku. Są znajomymi, a ta kobieta szuka rozgłosu. Gdyby byli parą, nie sądzę, żeby pozwolili sobie na pozowanie dla paparazzi”
Oby to była prawda, bo fanki nie zniosą takiej nowiny”

Komentarze pod artykułem, który zawierał zdjęcia z imprezy u Shay, zostawiały wiele do życzenia. Jak można być tak walniętym na punkcie swojego i dola?
Groźby pod moim adresem, obelgi, krytyki.
Zatrzasnęłam z rozmachem laptopa i oparłam ręce o parapet. Wystarczyło, ze pojawiłam się w pracy, a na pulpicie czekały na mnie screeny z portali plotkarskich. Takich wspaniałych mam współpracowników.
- Po co czytasz te bzdury?
- Czego chcesz, Lucas? – Odwróciłam się i skrzyżowałam ramiona, patrząc na niego wyczekująco. – Dostałeś informację, że chcę zrezygnować ze sprawy.
- Dostałem – kiwnął głową. – Nie chcę żebyś to robiła.
- A ja nie chciałam być popychadłem i co? Zostałam nim, zrobiliście ze mnie pośmiewisko i obiekt kpin.
- Obiecałem ci wyższy stopień po zakończeniu sprawy, prosiłem szefa o przydzielenie cię do zespołu, a ty rezygnujesz ze sprawy, dlatego że Kaulitz wypił odrobinę za dużo? Nie chcesz złapać Jeremiaha i zniszczyć go tak, jak on zniszczył ciebie?
- Nie potrzebuję zemsty, potrzebuję spokoju.
- Dostaniesz go po tym, jak go złapiemy – podszedł do mnie tak, że niemal stykaliśmy się ciałami i położył swoją dłoń na moim policzku. – Potrzebujemy cię.
Chciałam coś powiedzieć, ale zamknął mi usta pocałunkiem. Objął mnie w pasie ramionami, podniósł i oparł o ścianę, jakbym ważyła tyle co powietrze. Przytuliłam się do niego i oddałam pocałunek, wsuwając palce w jego gęste włosy.
Lucas…przecież to Lucas!
Mruknęłam cicho i zupełnie zapomniałam, że znajdujemy się w pracy, gdzie ktoś mógł nas nakryć. Moja frustracja wydostała się na powierzchnię, wszystkie noce, podczas których leżałam samotnie, wszystkie pełne nadziei uśmiechy, na które nie odpowiedziałam – wszystko eksplodowało w tym pocałunku.
Lucas odsunął się ode mnie nieznacznie i postawił na ziemi, ale nie wypuścił z ramion.
- Nie możesz odejść – kiwnęłam głową na zgodę. Bo jak mogłam się nie zgodzić, skoro on mnie potrzebował, a ja skrycie chciałam odnaleźć Jera?
- Dobrze – ostatni raz musnął moje usta i wypuścił ze swoich ramion.
- Musimy dokończyć to, co już zaczęliśmy – już otworzyłam usta, by coś powiedzieć, kiedy on po raz kolejny mi przerwał. – Nie pozwolę Kaulitzowi na takie traktowanie, to już się więcej nie powtórzy.
- To się źle skończy, Lucas.
- Dasz radę.

*

„ Jeszcze niedawno pisaliśmy, że Bill Kaulitz (23), zaczął randkować z tajemniczą kobietą.
Dzięki nam, dowiecie się kim jest ta piękna brunetka!
Wybranką serca jest Elisabeth O’Donell (24), inwestorka, która trzyma pieczę nad kilkoma, bardzo dochodowymi firmami w Stanach Zjednoczonych i nieruchomościami na całym świecie.
Ta dwójka poznała się na jednej z imprez, dzięki wspólnym znajomym.
Wiemy, że para spotyka się od kilku tygodni i jest to poważny związek. Muzyk zawsze twierdził, że jest z natury zaborczy, najwyraźniej to nie przeszkadza jego dziewczynie…
Para przestała się ukrywać dopiero niedawno, gdy wokalista opublikował ich wspólne zdjęcie z przyjęcia na swoim Instagramie.
Pasują do siebie? Uważamy, że wyglądają razem wspaniale!”

- Nie chcę więcej słyszeć o tym, co o mnie piszą – usiadłam Billowi na kolanach, kiedy odłożył laptopa, bo wszystkie fotele i kanapa w studio były zajęte. – W ogóle to prosiłam cię, żebyś nie wstawiał naszych zdjęć do sieci.
- Im mniej się chowacie, tym szybciej dadzą wam spokój – wtrącił się Jost. – Aczkolwiek lepiej by było, gdybyście się ukrywali. Nie chcę słyszeć o fali samobójstw nastolatek, bo ich idol, wieczny singiel, ma dziewczynę.
David miał rację, fanatyzm i uwielbienie tych dziewczyn nie znało granic.
Wypuściłam głośno z ust powietrze, kiedy ręka Kaulitza wkradła się pod moją bluzkę. Nie robił sobie nic z tego, że wszyscy to widzieli. Według niego, skoro jesteśmy razem, dla picu, oczywiście, musi pokazać, że jestem JEGO.
Kilka dni temu, Bill przyjechał do mnie z kwiatami na przeprosiny. Dałam sobie rękę uciąć, że Lucas mu kazał i nie zrobił tego z własnej woli.
Kwiaty były ładne, jego przeprosiny całkiem przekonujące…a ja nie miałam wyjścia, chociaż chciałam go wywalić na zbity pysk przed dom.
Tylko co teraz?
Będąc w oficjalnym związku z Kaulitzem, muszę przekonywująco grać jego kobietę. Trzymać go za rękę, przytulać się…całować.
I gubiłam się już w tym wszystkim.
Jeremiah zapadł się pod ziemię, razem z informacjami o Bian, Lucas chowa się gdzie popadnie, byleby nie widzieć mnie i Kaulitza razem…dalej stoimy ze sprawą w miejscu.
- Przeczytam o tym, że masowo kopiują „Spring Nicht”? – Zaśmiał się, a mnie za moment trafi szlag przez jego ignorancję. – To byłoby…
- Bill, to nie jest śmieszne – burknęłam na niego. – Nie chcę mieć nikogo na sumieniu. Ucieszyłbyś się na wieść, że młode dziewczyny, które mają  przed sobą wiele do przeżycia, zabiły się z twojego powodu?
- Przestań się tak wszystkim przejmować, a najlepiej to zostań u mnie na noc, a ja odpędzę od ciebie niepotrzebne myśli – puścił mi oczko i uśmiechnął się jak typowy cwaniaczek, czego nie lubiłam.
- Nie zasłużyłeś – wstałam z jego kolan, a wszyscy zgromadzeni zaczęli się śmiać.
Upokorzyć Billa, całkiem fajna sprawa.
Wzięłam puste szklanki po napojach i skierowałam się do kuchni. Miałam nadzieję, że pojedziemy zaraz do domu. Było już po 1 w nocy i byłam już zmęczona, jak reszta agentów.
I nie ma co się dziwić, bo przez cały weekend musieliśmy być na imprezach, na które wybierał się Bill.
Piątek, sobota – najpopularniejsze kluby w Los Angeles, wraz z bogatym towarzystwem, niedziela – wycieczka do Santa Monica i ognisko, poniedziałek – wypad na kręgle, wtorek – wycieczka, a właściwie to popijawa na jachcie.
Przez te pięć dni, alkohol lał się strumieniami, a ja i reszta naszych ludzi, była wypompowana z sił. Całe szczęście, że dzisiaj był „odpoczynek”, jako nagrywanie partii do nowej płyty, a ja się chwilę przespałam.
Bliźniacy byli przyzwyczajeni do takiego trybu życia, bo w końcu siedzieli w show-biznesie prawie dziesięć lat. Zastanawiało mnie to, jakim cudem oni wlewają w siebie tyle alkoholu, a chodzą całkiem trzeźwi…no może Bill nie zawsze trzymał pion.
Zazwyczaj, ludzie tak szczupli, jak oni, szybko zaliczają bazę, po takiej ilości alkoholu, a tu proszę, mogliby się zmierzyć z Baśką.
Zaczęłam myć szklanki, kiedy Blondyn stanął za mną i objął w pasie.
- Co chcesz? – Zakręciłam wodę i wytarłam dłonie o mały ręcznik.
- Chcę – musnął ustami mój kark – żebyś – tym razem delikatnie ugryzł – została u mnie na noc. – Odwrócił mnie bym stanęła przodem do niego i nachylił się. – Nie tylko media węszą, ale też moi znajomi. Nie są przekonani, co do naszego związku.
- To w fajnym towarzystwie się obracasz – mruknęłam ironicznie i strzepnęłam niewidzialny paproszek z jego ramienia. – Ja przy swoich znajomych nie muszę odstawiać takiej szopki, jak ty.
- Nie walczysz o pozycję w show-biznesie.
Z jego oczu, zeszłam wzrokiem na usta.
Na ich widok i wyobrażenie tego, co mógłby nimi wyprawiać, zaczerwieniłam się i zagryzłam swoją wargę.
Tak cudowne, tak…
W ciągu kilku sekund, znalazłam się na blacie i syknęłam, kiedy jego dłoń znalazła się pod bluzką i ścisnęła przez stanik moją pierś.
- Chciałbym usłyszeć, jak wykrzykujesz moje imię, kiedy dochodzisz – wyszeptał prosto w moje usta, by za chwilę przejechać po nich językiem. Nie minęła sekunda, kiedy przez moje ciało przeszły deszcze, a dolna część ciała zapulsowała z podniecenia. On jest…ekscytujący. – Bądź grzeczna, bo mamy gapiów.
Tak jest!



-

8 komentarzy:

  1. Chciałabym zgłosić, że ucięło Ci pół rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zgłaszam, że wyszły mi ponad 4 strony, mniejszą czcionką! :D

      Usuń
    2. Co to są 4 strony... 6 to minimum! Ale preferuję 7-8 :D

      Usuń
    3. Jak za dużo będęmiała, to za szybko z akcją polecę i będzie jak z PS. Wolę mniej, a jakoś to stopować...nie umiem pisać takich długich opisów jak ty :D

      Usuń
  2. Ej kochanie. ..nie sądzisz, że krótko?
    Ale podobało mi się. A w moim obecnym stanie nic więcej nie napiszę, bo mi na mózg siada. Kocham cie i pamiętaj ŻADNEGO ROZWODU! ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, niby były ponad 4 strony, a tu tak lipnie wygląda...w następnym tygodniu coś dojdzie...powinno.

      Usuń
    2. Jeśli nie...to ci wpierdolę. Ja tak kocham panią władzę i pana skurwiela , że nie wybacze ci znowu takiego krótkiego odcinka! ! Ale i tak kc a teraz idę zdechnąć.

      Usuń
  3. Muszę powiedzieć, że dziwny ten odcinek.. Takie nagłe przeskoczenie akcji z Lucasa na Billa. Szczerze mówiąc już się ucieszyłam, że z Lucasem coś będzie, a tu nic ;( No dobrze, to czekam na dalej! :** Weny i czasu :**
    Kaś :)

    OdpowiedzUsuń