niedziela, 8 czerwca 2014

Paragraf 9



Będę twoim światłem, zapałką, twoim płonącym słońcem,
Będę jasnością w ciemności, która sprawia że działasz.
I czuje się dobrze, i poczujemy się dobrze,
Bo dogadamy się, tak dogadamy się.
Będę to robił, jeśli ty kiedykolwiek zwątpisz,
Aż skończy się miłość, aż skończy się miłość.

Ten bezczelny uśmiech nie opuszczał jego buźki. W dodatku zaczął śpiewać razem z radiem, które uparło się na piosenkę OneRepublic.
- I jak ja mam się skupić na drodze? – Mruknęłam do siebie i stanęłam przed szlabanem. Czy moje hormony robią sobie ze mnie żarty, kiedy słyszą jego głos? Drogi panie parkingowy, pora otworzyć.
Gdy podjechałam do krawężnika, rozejrzałam się za Lucasem. Czekał po drugiej stronie, zniecierpliwiony, bo kogut emitował już niebieskie światło. Reporterzy oblegali Lange Rovera Toma, który też czekał na jakiś znak i odciągał uwagę od nas. W bocznych oraz wstecznym lusterku nie dojrzałam tego cholernego fotografa.
- Czemu nie jedziemy?! – Kaulitz wydarł się w aucie, żebym usłyszała go przez muzykę. – Przecież masz pustą drogę.
- Za twoim fotelem, na podłodze, leży kogut – przyciszyłam odrobinę radio. – Podaj mi go.
Z wielkim wytrzeszczem, który malował się na jego idealnej buźce, sięgnął za fotel i podał mi lampę. Uchyliłam okno i uprzednio podłączając, umieściłam go na dachu auta.
- Oszalałaś? – Zaczął sprawdzać napięcie swojego pasu bezpieczeństwa. – Trochę obawiam się kobiety, która może tak jeździć.
- Milcz – burknęłam i włączyłam syrenę. – I zachowuj się, jak facet, a nie jak pipa.

Mam swój ukształtowany rozum, mężczyzno, nie mogę odpuścić.
Zabijam każdą sekundę, aż ujrzysz mą duszę.
Będę działać, będę działać.

Rozejrzałam się po jezdni i ruszyłam z piskiem, zwracając na siebie uwagę przechodniów.
Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy Bill jęczał coś pod nosem. Zacisnął lewą rękę na podłokietniku, a drugą starał się trzymać tak, żeby nie obijać się o ściany auta.
Cieszyło mnie to, że mogłam chociaż na chwilę pozbawić go pewności siebie. Jego męska duma trochę ucierpi.
Czy się tym przejmuję? Absolutnie nie!
Kocham szybką jazdę. Uwielbiam tą adrenalinę, która przepływa przez moje ciało podczas szybkiej jazdy. I to była miłość z wzajemnością. Ta maszyna uwielbiała, kiedy wyciskałam z niej co się dało.
Hamowanie, redukcja, wjazd w zakręt przy pomocy ręcznego.
Aż pisnęłam z radości na ten dźwięk. I pomyśleć, że za taką frajdę, całkiem dobrze mi płacą.
- ELISA!
Zaniosłam się jeszcze większym śmiechem. – Boisz się?!
- Kurwa! Ja nie chcę zginąć!

Och, wszyscy chcemy tego samego.
Och, wszyscy działamy po coś.
Och dla Boga, dla fortuny,
Dla miłości, dla nienawiści,
Dla złota i rdzy,
Dla diamentów i kurzu.*

Gdy zbliżaliśmy się do wjazdu na autostradę, ustąpiono mi. Czemu by nie skorzystać i nie wjechać po całej szerokości? Znowu redukcja, znowu ręczny i wjechałam, robiąc łuk, z wykorzystaniem wszystkich pasów.
Uśmiech nie opuszczał mnie dalej, a zwłaszcza wtedy, gdy mieszkańcy LA zwalniali, kiedy manewrowałam między ich autami. Licznik pokazywał, że jadę 160 km/h. Mogłam docisnąć nogę na gazie, ale nie chciałam, żeby Wokalista padł mi na zawał.
A może chciałam?
Z perfidnym uśmiechem, przyspieszyłam, a on zasłonił twarz dłońmi.
- Kocham tą robotę!
No jak dziecko! Kurczę, jak ja dawno tak nie jechałam swoim autem.
We wstecznym lusterku dojrzałam Forda, którym jechał Lucas. Próbował mnie dogonić, ale to mu się nie uda. Nie tym autem.
- Elisa, zwolnij!
- Słucham?! – Znowu się wydarłam i zjechałam na prawy pas, do zjazdu z autostrady.
- Zwolnij, proszę.
- Za dobrze się bawię, Kaulitz, ani mi się śni!
Teraz licznik pokazywał 200 km/h, a dźwięk syreny, dodatkowo mnie nakręcał. Nie po to ćwiczyliśmy pościgi, żebym miała jechać 100 km/h! Dzięki tej prędkości czułam się wolna, a Bill był blady. – Nawet nie waż się wymiotować w tym aucie!
Dopiero gdy od jego domu dzieliły nas cztery przecznice, zwolniłam i wyłączyłam koguta. Stojąc w małym korku, zdjęłam go z dachu i wrzuciłam za fotel pasażera.
Dom Kaulitzów był położony w Bel Air, dzielnicy Los Angeles, położonej u podnóży gór Santa Monica. Wraz z Beverly Hills i Holomby Hills tworzy Platynowy Trójkąt osiedli tego miasta. Dlatego też, tutejsze nieruchomości, należą do najdroższych w Stanach.
Rezydencje są dobrze strzeżone i znajdują się z dala od tutejszych krętych dróg. Nie ma tu nawet chodników, które mają zniechęcić do spacerowania w tej okolicy, a większość domów nie jest widoczna z ulicy - otoczone wysokimi bramami, płotami czy wypielęgnowanymi żywopłotami. W dodatku, budownictwo wielorodzinne jest tu zabronione, bo w dzielnicy obowiązują surowe przepisy budowlane i architektoniczne, a style wahają się między skromnymi, farmerskimi po wielokondygnacyjne dworki.
Gdyby nie te surowe przepisy i sąsiedztwo takich gwiazd, jak Lady Gaga czy Cher, chętnie bym się tu przeprowadziła, bo widok na morze był przepiękny i warty swojej ceny.
- Mam cię odstawić pod samymi drzwiami, otwórz bramę.
Wokalista bez słowa otworzył pilotem wielką, żelazną bramę.
Do ich domu prowadziła żwirowa droga, a cała posiadłość była osłonięta wysokimi drzewami i krzewami. Tutaj musiałam już zwolnić, bo nie chciałam zarysować i pobrudzić karoserii.
Podjazd był w kształcie ronda, a w jego środku stała niewielka fontanna. A dom? Był piękny, zbudowany w hiszpańskim stylu. Jasnożółte ściany, wielkie, drewniane okna i okiennice. Nie dało się nie zauważyć potężnych łuków i ciemnych, drewnianych drzwi. Nawet wieżyczka wyglądała tu fajnie.
Stanęłam zaraz obok wjazdu do garażu, musiałam jeszcze poczekać na Lucasa i Toma.
- Nie zaprosisz mnie na kawę? – Zapytałam i odwróciłam się do niego. – Ojej…aż tak źle było?
Widząc, jak łapie głębokie wdechy i pochyla głowę, odpięłam jego pas bezpieczeństwa. Przesadziłam z jazdą?
Wysiadłam z auta i obeszłam je, by otworzyć drzwi od strony pasażera.
- Bill, włóż głowę między kolana.
Nie posłuchał mnie i odpychając mnie na bok, wysiadł z auta. Zdążyłam złapać go za ramię, kiedy się zachwiał.
- Nienawidzę takiej jazdy po imprezie i śniadaniu.
Poklepałam go po plecach i uśmiechnęłam się – Grunt, że się nie zrzygałeś, bo bardzo bym się zdenerwowała.
- Bill!
Odwróciłam się gwałtownie na dźwięk czyjegoś głosu i stanęłam przed nim w razie ataku.
Zza domu wyszła do nas brunetka o azjatyckich korzeniach. Długie włosy, ciemne oczy, napompowane usta i biust. W dodatku, jej opaleniznę i figurę podkreślał błękitny kostium kąpielowy. Do ogrodu w sandałkach na szpilce?
- Gdzie ty byłeś? I gdzie jest Tom? Czemu tak szybko wyszedłeś z klubu?
Dziewczyna mówiła do niego po niemiecku, a ja nie miałam problemów, żeby ją zrozumieć, nawet wtedy, gdy mówiła bardzo szybko.
Odsunęłam się od niego, a brunetka od razu go przytuliła. Skrzywiłam się na ten widok.
- Zawsze wracałeś na noc do domu – odsunęła się od niego i spojrzała na mnie wymownie. – Zwłaszcza po szybkich numerkach z jakimiś lafiryndami.
Już otwierałam buzię, żeby jej odpyskować, ale blondyn mnie uprzedził. – To Elisa – wskazał na mnie, a ja zmrużyłam oczy, oglądając ją od góry do dołu. – To ona mnie uratowała podczas wypadku.
- I z tego powodu przywiozłeś panienkę, po szybkim bzykanku, do naszego domu?
- Ktoś tu za moment straci zęby – mruknęłam pod nosem, ale Bill to usłyszał i złapał mnie za ramię. Chyba bał się, że jej przyłożę.
- Ria, nie bądź niemiła dla gości. – Najwyraźniej rozmowa dobiegła końca, bo Kaulitz pociągnął mnie w stronę domu. Poczuł się na tyle pewnie, że złapał mnie już za rękę i zaprowadził do kuchni. – Nie zwracaj uwagi na jej słowa, czasami bywa wredna, ale to dlatego, że nie ma tu za dużo przyjaciół.
- Nie tłumacz jej zachowania – zajęłam miejsce na wysokim stołku, przy wyspie. – Mało mnie ona obchodzi, poza tym, niektórzy najwyraźniej nie byli nauczeni kultury.
Kuchnia była przepiękna. Cegły na ścianach, drewniane meble, zioła w doniczkach i świeże kwiaty w wazonie. Tutaj naprawdę można było poczuć się jak w domu. Apartament, w którym mieszkam z Alanem, utrzymany jest w nowoczesnym i klasycznym stylu, przez co nie było tak przytulnie, jak tutaj.
- Dobrze, skoro mamy chwilę – postawił przede mną kubek z kawą, do którego wsypałam dwie łyżeczki cukru i wlałam mleko. Sam został przy wodzie z lodem i cytryną. – Może powiesz mi coś więcej o tej sprawie?
- Wolałabym poczekać na Lucasa, w końcu to on dowodzi, a nie ja.
- Nie będę ukrywał, że nie podoba mi się to, jak cię traktuje – spojrzałam na niego i zmarszczyłam czoło. Oparł się o blat ze szklanką w ręku. – Widziałem was, jak wychodziliście ze szpitala, a dzisiaj rano przeszedł samego siebie.
- Nie sądzę, że powinny cię interesować moje relacje z nim.
- Alan mówił…
Przerwałam mu w połowie zdania. – Lucas dostał ode mnie kosza kilka lat temu. Od tamtej pory skaczemy sobie do gardeł, to urażona, męska duma – poprawiłam się na stołku. – Właściwie to nie wiem, po co ci to mówię, to nie twoja sprawa.
W kuchni zapanowała cisza, a ja sięgnęłam po swój kubek, żeby w końcu napić się kawy. Była całkiem niezła.
Usłyszałam kolejny damski głos, nawołujący Kaulitza. Dosłownie po chwili, w wejściu do pomieszczenia stanęła drobna blondynka.
Zmartwiłam się widokiem bladej, zmęczonej, dobrze znanej mi twarzy.
- Elisa? – Bez słowa wstałam z krzesła i przytuliłam ją. Strasznie schudła. – Słyszałaś o tym, co się stało?
- Tak Natalie, słyszałam – pogłaskałam ją po plecach. – Między innymi z tego powodu tu jestem.  – Odsunęłam się od niej. Przez stres, blondynka postarzała się o kilka lat. Zmęczona twarz, cienie pod oczami.
- Czym ona na to zasłużyła?
- Niczym Nat, niczym – pomogłam jej usiąść, a Bill od razu podał jej szklankę z wodą. – Znajdę ją…a jego zabiję – ścisnęłam jej dłoń mocniej. – Zabiję jak psa.
- On jeszcze ściga Billa, prawda? – Bardziej stwierdziła niż zapytała, a ja kiwnęłam twierdząco głową.
- Jestem tu po to, żeby was chronić, musimy współpracować.
- Dlatego zostaniesz tu, jako bliska przyjaciółka Kaulitza – do kuchni wpadł Lucas. – Po wczorajszej imprezie i filmiku z parkingu, w mediach rozpętała się burza.
- Nic nowego – mruknął Kaulitz. – Śledzą nas jak mogą.
- Co masz na myśli, mówiąc „bliska przyjaciółka” ? – Wlepiłam ostre spojrzenie w Burnella i skrzyżowałam ramiona. – Mediom zaraz przejdzie, a ja jestem agentem, a nie laleczką na pokaz.
- Rzecz w tym, Elisa – zaczął Bill. – Że od początku kariery, nie pokazałem się z żadną kobietą.
- Co oznacza, że nie dadzą sobie szybko spokoju z tobą – kontynuował brunet. – Agencja na razie ukrywa twoją tożsamość i musimy ukryć to, że pracujesz w FBI.
- Niby jak?! I dlaczego swatasz mnie z nim – wskazałam ręką na Wokalistę, który nie wtrącał się już w naszą rozmowę i siedział na blacie.
- Będziesz tylko kasiastą inwestorką – wzruszył ramionami. – Co nie będzie kłamstwem, biorąc pod uwagę twoje nieruchomości, lokaty i udziały w paru firmach, których nie sprzedałaś – zanim otworzyłam usta, kontynuował. – A wasza publiczna relacja – wskazał na mnie i Billa. – Jest dobrym pretekstem do tego, żebyś miała go na oku cały czas.
- Kiedy ty zdążyłeś to wszystko zaplanować?!
- Zaraz po tym, jak wasze zdjęcia pojawiły się na portalach plotkarskich. Stary na to poszedł, reszta ekipy uważa, że to dobry pomysł i będziemy z wami jako nowa ochrona.
- Nie zgadzam się.
- Za późno, Alan załatwia ekipę kosmetyczek i nową garderobę dla ciebie – na te słowa opadły mi ręce. Jak on mógł mówić o tym z takim spokojem, jakby oznajmiał mi, że moje auto, jest koloru białego. Czy ich wszystkich pojebało? Do kuchni wszedł Tom z Rią.
- Czemu masz taką kwaśną minę? – Uniósł jedną brew i obejrzał całe towarzystwo.
- Chyba nie lubi zakupów.
I przysięgam, że jak uśmiech Billa potrafił mnie rozczulić, czy sprowadzić moje myśli na niewłaściwy tor, tak teraz miałam ochotę zetrzeć mu go z twarzy.



Piosenka, której tekst wykorzystałam w odcinku to One Republic - Love Runs Out

10 komentarzy:

  1. Hahah no nie, Kaulitz taki twardziel, a boi się szybkiej jazdy z kobietą :D
    Dlaczego zrobiłaś wredną Rię? Ja ją tak lubię! Jestem ciekawa relacji jej i Elisy, z Bian się w końcu dobrze dogadywały obydwie, więc powinny się polubić :D
    Biedna Natalie, nie chcę sobie wyobrażać, co musi przeżywać... Chociaż ci, co nie czytali PS, chyba nie wiedzą?
    No i najważniejsze - swatanie Elisy i Billa. No jak na złość :D "Zostaniesz tu" to znaczy, że z nimi zamieszka, co nie? :D Pisz, bo jestem ciekawa, czy dalej będzie w stanie się oprzeć jego urokowi xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy faceci się boją... :/
      Ria musi pokazać hierarchię, a jeżeli Kaulitz przegina z panienkami, to ona musi zaprowadzić porządek! :D
      Tak, będę musiała podać informację, że ten blog jest kontynuacją, bo nie każdy może to wiedzieć.
      Może zamieszka, może nie :P Pisz? Tobie mogę powiedzieć na temat tego swatania dokładnie to samo! :D

      Usuń
    2. Mięczaki...
      Hahah no tak, Ria Pani Domu! xd
      No przecież piszę! :D

      Usuń
  2. odcinek genialny :P I szczerze nienawidzę Rii za te słowa do Elisy... Głupia baba. czekam na kolejny odcinek :P Jak możesz to powiadamiaj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pilnuje chłopaków! A co! :D A może ją jeszcze polubisz? Kto wie ^_^
      Pamiętam, pamiętam :D

      Usuń
  3. Przybywam na miotle!!!!
    Więc czytam i sądzę, że fajnie by było gdyby się Kaulitz zrzygał.
    Tak słodko sobie jadą i nagle kabum! i wszystko obrzygane.
    i już nie wiem co napisać bo jak zawsze mi się podobało xD
    Papa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo skrzydła Ci urwali? :D
      Myślałam nad tym, żeby Nasz szanowny gwiazdor puścił bełta, ale już nie chciałam tak bardzo wjeżdżać mu na dumę! No i jakby auto obrzygał, to byłoby z nim ciężko. Ellie bardzo kocha swój samochód!

      Usuń
    2. Życie jest brutalne!
      A wiesz, jakby obrzygał to by przynajmniej fajna rozrywka, znaczy się jak ona by chciała go wtedy zabić. Powinien się zrzygać. Niech następnym razem to zrobi xD Co do moich skrzydeł...tak urwali dostałam wyniki egzaminu xD Już ich nie mam ale miotła też nawet i dobra ;p
      Mam cichą nadzieję, że 10 paragraf wstawisz bardzo szybko, bo nie żebym narzekała ale wydaje mi się, że piszesz coraz krótsze części ;-; Ale jak mówiłam, może mi się wydaje....

      Usuń
  4. Hehehe strasznie mi sie podoba odcinek. Jestem ciekawa dalszego zbiegu wydarzeń miedzy elisa i Billa. 😊😉 Czekam na następny z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba. Wydarzeń planuję sporo, więc sądzę, że nudno między nimi nie będzie.
      I witam na pokładzie! :D

      Usuń